21 lutego 2011

Uczymy się mówic po polska

Wszyscy dookoła mają do siebie pretensje, że nie uczymy sie językow obcych ale czy kiedykolwiek zaobserwowaliście jak trudno nauczyć się języka polskiego. Dzieciństwo to wspaniały okres bo pełen zabawnych zdań wypowiadanych przez nasze pociechy ale wypowiedzianych intuicyjnie i dosłownym rozumieniu. Pewnego dnia nasz synek pokazywał nam jak sciga się na takim malym domowym rowerku. Kiedy skonczyl wyścig żona spontanicznie powiedziała
- Wygrałeś ten wyścig z palcem w nosie"
- "Nie! Mamusiu ręce miałem na kierownicy"
odpowiedział Wikuś, pekalismy ze smiechu ku zdziweniu synka ale zaraz zreflektowalismy się, że sami ucząc się innego języka też musieliśmy poznać związki związki frazeologiczne. Innym razem w zabawie powiedzialem do synka o małym metalowym zabawkowym motorze "To jest kupa złomu" wtedy synek pękał ze śmiechu, że mówię o motorze per kupa :)
maly slowniczek: jesli "wąż" to oczywiście liczba mnoga "wąże", kiedy go poprawiłem że mówi się "węże" to wtedy jeden "wąż"  nazwany został " jeden węż" jeśli "naprawa" to oczywiście pan tam pracujący to "naprawnik"

W zabawie żolnierzykami jak zwykle toczyliśmy bój pomiędzy Polakami i Niemcami, ja oczywiście byłem Niemcem:)
-"Niemcy atakują Twoje oddziały" rzekłem
- " Nie Niemcy, tatusiu! Mcy" odparł mój synek
hmmm no fakt miał racje pewnie podobnie będzie z niedźwiedziem i nietoperzem :)
A jeśli  mówi się coś "udawać" to synek mówi "udawamy że jesteśmy..."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje za komentarz

 
Realizacja ® 2010: mDesigns.pl